Gry MMORPG – pasja i sposób na odreagowanie

O złym wpływie gier na dzieci jest pełno w sieci tekstów, ale ja ani dziecko, ani tym bardziej źle na mnie to nie wpływa i zwyczajnie to lubię. To po co mam się wymądrzać i przestrzegać jak to nie moja sprawa tylko rodziców, którzy wolą dziecko spokojne przy kompie, niż się nim zajmować. Dla mnie to sposób na relaks i odreagowanie po ciężkim dniu pracy.

Gram od wielu lat w różne gry – stary koń, a się bawi. Pewnie, że tak i powiem Wam, że to świetna zabawa. Nie jestem jedyny w tym bo średnia wieku w grach online, w które do tej pory grałem, wcale nie była niska. Grają takie same stare konie jak ja i miło przy tym spędzają czas. To prawnicy, lekarze, nauczyciele, przedsiębiorcy. Zarówno mężczyźni jak i kobiety.

Co to w ogóle za gry? Gram w wybrane tytuły, które odpowiadają mi mechaniką i fabułą i gram raczej w jeden, czy dwa tytuły w danej chwili. Są to osadzone głównie w rzeczywistości fantasy gry, w których możemy tworzyć szereg postaci. Zazwyczaj wybieram bohaterów o zdolnościach magicznych – czarodziejki władające żywiołami. No i postacie kobiece zazwyczaj bo jak kiedyś ustaliłem, jak mam patrzeć na postać po kilka godzin tygodniowo – to niech będzie miała fajny tyłek. Najczęściej główną postać nazywam Sorcistino, co w esperanto zwyczajnie oznacza wiedźmę. W klasycznych grach mamy do wyboru różne typy jak wojownik, łucznik, skrytobójca i inne. Rodzaj postaci często determinuje styl gry, ale nie zawsze.

Sterujemy naszą postacią poruszając się po zazwyczaj otwartym świecie, pełnym zadań, wyzwań i potworów. Postać zdobywa w trakcie gry umiejętności, rozwija swoje zdolności i zbiera zasoby. Można nauczyć ją specjalizacji typu kowalstwo, czy wyrób eliksirów. W grach tego typu nie chodzisz po tym świecie sam. Online wskazuje, że możesz wchodzić w interakcję z innymi użytkownikami. Zawiązują się gildie, znajomości, można chodzić wspólnie na dungi czy rajdy. Czynnik społeczny jest w tych grach bardzo rozwinięty i w zasadzie od tego czy znajdziesz grupę, z którą wspólnie pokonujesz ścieżki gry,, zależy jak dużo z gry wyciągniesz. Sporo rzeczy jest dostępnych tylko grupowo i w kupie zwyczajnie raźniej i łatwiej.

Zazwyczaj prócz tego, że grasz, to komunikujesz się głosowo z innymi graczami za pomocą dodatkowej aplikacji jak Discord. Uwierzcie to nie są nietrwałe, przelotne znajomości. Mam kilku przyjaciół, z którymi utrzymuję kontakt przez lata, mimo że już od dawna nie gramy razem. W grach głównym językiem jest angielski i często do komunikacji się przydaje. Można oczywiście znaleźć gildię, która operuje naszym ojczystym językiem, jednak i tak powstanie kiedyś konieczność gadania, czy pisania po angielsku. To dodatkowo pozwala rozwijać nasze zdolności językowe. Co śmieszne język używany w grach jest specyficzny i naprawdę nie jest barierą. Po kilku latach grania stwierdzam, że pisałem już z ludźmi w grach w kilku językach i zawsze się udało porozumieć.

Co to daje, prócz marnowania czasu na zbieranie wymyślonych przedmiotów i złota? Otóż, przenosimy się do innej rzeczywistości. Stajemy przed szeregiem zadań do wypełnienia i przed wyzwaniem stworzenia jak najsilniejszej postaci. Odrywamy się od codziennych obowiązków i zatracamy w świecie, który wspólnie z innymi budujemy. Brzmi groźnie? I trochę takie jest, bo uciec za bardzo nie można a jest to niezwykle łatwe. Tak, to uzależnia i trzeba kontrolować dawki jakie sobie podajemy. Mając poczucie misji i wspólnoty z innymi graczami, bardzo łatwo jest się w tym zatracić, odsuwając na dalszy plan realne życie. Trzeba wykazać się samokontrolą i mieć świadomość, że to tylko świat wirtualny. Jesteśmy jednak dorośli, więc chyba kontrola nad tym nie powinna stanowić problemu – tu rola rodziców w przypadku dzieci. Szczerze ja w pewnym momencie traktowałem to jako ucieczkę od problemów, a nie rozrywkę i sam sobie problem zrobiłem – by się z tego wyrwać.

Niemniej jednak to wspaniała rozrywka, rozwijająca, dająca relaks i poczucie swobody. Gry tego typu uczą zaradności, podstaw ekonomii, rozwijają wyobraźnię, rozwijają społecznie. Nasz mózg zajmuje się czymś innym i naprawdę w tym czasie odpoczywa. Sprawiają dodatkowo kupę radości. Każdy może znaleźć tam coś co lubi. Ja uwielbiam aspekt kolekcjonerski (zbieranie mountów, petów i robienie wyzwań), eksploracyjny (badanie map i wykonywanie zadań) i społeczny (ciekawi ludzie). Można się jednak odnaleźć w walce, zdobywaniu zamków i wpływów, jak również można rozwijać zdolności przywódcze i ekonomiczne.

To świetna rozrywka i szczerze ją polecam. A w co konkretnie gram, gdzie się możemy w wirtualnym świecie spotkać i jakie tytuły polecam, dowiecie się w innych postach. Zdradzę tylko, że obecnie na tapecie jest The Elder Scrolls Online (w trybie mało społecznym, ale eksploracyjnym) i znajdziesz mnie w gildii Dziady – nazwa pasująca mi niezmiernie, ale z tym związana jest również inna historia.

Tagi:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o